Boring Workshop pod lupą

Uczestniczyłem w dziesiątkach workshopów. Jako uczeń oraz jako ten co uczy. Uwierz mi, Boring Workshop to nie workshop…

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale to wcale nie takie łatwe zadanie aby zrobić w Polsce fajny workshop. Nie, nie jadę po Polsce, nie jadę też po ludziach czy mentalności. Naprawdę patrzę na to obiektywnie. I wtym kontekście rozmyślam o Boring Workshop. I wiesz co… nie odkryłem Ameryki ale Boring Workshop to tylko nazwa własna, ale jest spoko. Uczestniczyłem w dziesiątkach workshopów. Jako uczeń oraz jako ten co uczy. Powiem jedno – workshop ma pewną strukturę i zadanie. A Boring Workshop to nie workshop… więc czym jest Boring Workshop?

Boring Workshop A-Z

Wiadomo, że jest Boring Workshop. Ale jak wbijesz na oficjalną stronę boringworkshop.com to zobaczysz co w menu nadchodzącej edycji oraz co było. Spróbowałem mojego szczęścia aby dowiedzieć się nieco więcej o Boring Workshop. W kręgu fotografów wszyscy wiedzą kto za tym stoi, ale jak jesteś nowy i szukasz dopiero to raczej inaczej. Więc dwóch ziomeczków wzięło sprawy w swoje ręce. Mowa tu o Macieju Suwałowskim i Marku Pacurze. Interesujący miks, Maciej z Warszawy, Mark ze Szkocji. Co ich połączyło? Na pewno nie Boring Workshop, bo to jest efekt połączenia. Panowie MM’s spiknęli się na pierwszym Way Up North. Wiecie, przyjaźń od pierwszego spojrzenia.

Boring Workshop 2017 – Masterclass / fot. Szymon Olma

Boring Workshop jest odpowiedzią na pustkę na polskiej scenie fotograficznej. Jest sposobem na zaoszczędzenie kasy – bo w Polsce lubimy oszczędzać. Prawda? Zarabiamy złotówki więc wydawanie euro lub funtów na konferencje zagraniczne nie jest w naszym interesie. No i ten dojazd, bilety, noclegi… wszystko po przeliczeniu na złotówki zawsze razy 4. MM’s oszczędzają mniej niż inni. Wędrują po świecie, odwiedzają tam workshopy, konferencje i pewnego dnia uznali, że jest to wartościowe. Twórcy Boring Workshop zdobywają wiedzę na różnych eventach zagranicznych. Pewnego dnia zorientowali się, że w Polsce tego nie ma. Mając pomysły, słysząc za granicą prawie każdego speakera, znając rynek polski, postanowili ułatwić dostęp do wiedzy i tego typu eventów fotografom w Polsce. I zrobili to w perfekcyjny sposób.

Pierwszy BW wylądował w Warszawie w 2017 roku. Na scenie stanęli panowie MM’s oraz chłopaki z Nordica Photography. Stąd też nazwa Boring Workshop – bo 2017 rok dla tej konferencji był o nudzie, czyli o tym jak robić biznes a nie jak robić czadowe foty. Jak sam Maciej mówi, nie jest filozofią stanąć na górze w Nowej Zelandii i cyknąć świetne zdjęcie. Filozofią jest dostać się tam i mieć za to zapłacone. Pierwszy Boring Workshop był eksperymentem, to było coś nowego, nie wiadomo jak zareaguje publiczność. Więc konferencja była na bogato, towarzyszyły jej masterclassy – czyli małe eventy, gdzie goście zostali podzieleni na mniejsze grupy aby mieć jak najwięcej pomocy ze strony edukatorów. 2017 rok okazał się sukcesem. MM’s zabrali się do pracy nad kolejnym eventem. Polscy fotografowie dostali to o czym marzyli. Światowej sławy fotografowie przylatują do Polski dzielić się swoim doświadczeniem, wiedzą oraz pracą. W 2018 roku na scenie stanęło więcej mądrych i znanych osobistości.

Boring Workshop stawia na jakość. Zapraszani prelegenci nie są dziełem przypadku. To starannie wyselekcjonowane osoby, które jeden z MM’s już słyszał na scenie, bądź zna i wie, że wartość prezentacji/przekazu jest istotna i potrzebna. W 2018 mieliśmy okazję na scenie Boring Workshop zobaczyć m.in Fera Juaristi. W przenośni mówiąc, gdy Fer wszedł na scenę publiczność już miała pełne pampersy. Nie zrozum mnie źle, dla jednych będzie to Fer, a dla innych aż Fer. To jest kolejna zaleta Boring Workshop, panowie założyciele uporali się z wyzwaniem jakim jest sprowadzenie do Polski ciekawych i znanych osób. Nie jest to tania zabawa. Nie na miejscu byłoby proszenie ludzi o dzielenie się cenną wiedzą z innymi za darmo. Wracając do Fera – jedni go uwielbiają innym jest on obojętny. Tak już jest ze wszystkim, dlatego na Boring Workshop jest cała masa różnorodności. Był Fer, był Andy Gaines, były laski z Junebug Weddings (taki blog ślubny z USA). Mogliśmy również posłuchać znane i ciekawe postacie z Polski jak: Górscy, PieczkoPietras czy Malachite Meadow. Swoją drogą Malachite Meadow to fotografowie z Krakowa którzy swoją nazwę wzięli z Malachitowej Łąki z wiersza Baczyńskiego i piosenki Turnaua … ot ciekawostka.

Sam widzisz, każdy znajdzie coś dla siebie.

Oczekiwania

Fer Juaristi / fot. Tomasz Tołłoczko (Bomba)

Boring Workshop to już na polskiej scenie fotograficznej event do zapisania w kalendarzu co roku. Pamiętaj, że to konferencja a nie warsztat, więc przeanalizuj swoje oczekiwania. Jeżeli wymagasz pracy w mini grupie i super konkretów jak wkleić preset na zdjęcia lub jak nacisnąć przycisk migawki w aparacie to raczej nie tu. Natomiast, ogarnij budżet extra, pal mniej, schudnij… cokolwiek, a za zaoszczędzone pieniądze przyjdź na Boring Workshop. Ten event to nie tylko grono speakerów do posłuchania i wybrania sobie wiedzy, którą potrzebujesz. To również okazja do spotkania znajomych lub zawarcia nowych znajomości. Miejsce gdzie ponad setka fotografów spotyka się w jednym miejscu. Możesz poznać fajnych ludzi w kuluarach. Są również sponsorzy, którzy prezentują swoje zabawki. Te zabawki, które używasz w swoim biznesie… czy to aparaty, obiektywy, albumy, monitory, światła… ech, długo by wymieniać. Co ciekawe, ludzie, fotografowie, którzy spotykają się na Boring Workshop również dzielą się swoim doświadczeniem w przerwach. Naprawdę mega event jednoczący ludzi z branży.

Konkurencja nie istnieje

MM’s wiedzą jak podnieść poprzeczkę. Jeżeli jesteś fotografem, to odpowiedz sobie na pytanie: Jakie są szanse, że usłyszysz i zobaczysz na żywo Benj Haisch z Seattle, Ross Harvey z UK…? Jeżeli masz w kieszeni bilet na Boring Workshop 2019 to 100%, Inaczej to nikłe szanse.. bo albo siedzisz w strefie komfortu, albo nie latasz na zagraniczne workshopy bo oszczędzasz albo nigdy nie słyszałeś tych nazwisk i Twój świat ich nie uwzględnia. I teraz zobacz. MM’s na Boring Workshop popłynęli. Zaprosili i opłacili wcześniej wspomnianych panów ale również Agę Tomaszek z UK, York Place Studios z UK. WhiteSmoke Studio o których pisałem w Samolubnej Fotografii, czy też Paulinę Duczman. Każdy speaker opowie coś innego. Od każdego coś wyciągniesz dla siebie, a jak Ci mało to sami twórcy Boringa będą przemawiać.

Line-up na 2019

Jadę / nie jadę

Boring Workshop to taki miks: workshop, konferencja, zlot, spotkanie, impreza. Ja jadę, jak co roku. Spotkam się ze znajomymi, poznam nowych ludzi oraz posłucham co do powiedzenia mają wyselekcjonowani edukatorzy. Jak na moje, będzie spoko. Widzimy się na Boring Workshop? Jeżeli nie masz biletu, to ostatnie sztuki są do kupienia tu.

I jeszcze na koniec Ci rozwalę myślenie. Boring Workshop to nie tylko konferencja. To styl myślenia, to trend, to sposób bycia i prowadzenia biznesu fotograficznego. To zrzucenie klapek z oczu. Dołącz do grupy na fejsbuku i sam zobacz.


MM’s to Mark Pacura i Maciej Suwałowski
BW to Boring Workshop
Workshop to w tym artykule konferencja
Malachite Meadow to już wyjaśniłem w tekście.

You May Also Like