Często o to pytacie. Jakie obiektywy na początek. Przyznam szczerze brzmi to jakbyście rozpoczynali kolekcje. W sensie zbieractwo. A ja kiedyś zbierałem… puszki do kolekcji. Zbierałem też “Świat Wiedzy”. To była petarda, dawny polski tygodnik (encyklopedia). Jego motto brzmiało: wszechstronne źródło informacji dla całej rodziny. 264 numery; 264 razy dostawałem od rodziców kasę aby kupić ten tygodnik; 264 razy wpinałem go w segregatory… Przeczytałem wszystkie, wartość na dzień dzisiejszy 50zł na OLX. Tak, 50zł za 5 lat kolekcjonowania.

Jakie obiektywy do Sony na początek?

Ani do Sony, ani do Canona czy też Nikona… czy też Fuji… nie ma czegoś takiego jak obiektywy na początek. Kupujesz to co potrzebujesz. Więc zmieniając podejście zmienisz styl, uwolnisz się od kilogramów oraz zwolnisz miejsce w szafie. Pracując na Canonie miałem: 16-35mm, 24mm, 24-70mm, 35mm, 50mm, 70-200mm, 85mm, 135mm. Super galeria. Idealna na wystawę. Do pracy używałem 2 aparatów. Na początku jeździłem z torbą obiektywów. Wyglądałem jak święty mikołaj z workiem prezentów. Po akcji jak jednego Janusza okradli na weselu w Swindon, postanowiłem zabierać mniej. Więc z lenistwa 24-70mm oraz 35mm na aparatach a w torbie 70-200mm (gdyby była potrzeba). To dopiero było Januszowanie. Żenada trwała krótko, jakieś 2 miesiące czyli 8-10 wesel.

Pojawił się na horyzoncie Pan fotograf Adam Alex. Fajne foty, więc męczyłem Facebook i YouTube. Śledziłem wszystkie informacje, którymi się dzielił. No i rzekł w jednym z wywiadów… że pracując ze stałkami pobudzasz kreatywność. Mając zoomy robisz się leniwy i możesz 3/4 wesela stać w miejscu.. bo jest zoom. No i dobrze, na pokład wziąłem tylko stałki. Najmniej używany zoom 16-35mm sprzedałem. Później 70-200mm i 24-70mm. Zostałem jak golas z 24mm, 35mm, 50mm, 85mm i 135mm. W czasach inwestycji życiowych w podróże na krawędzi bankructwa pogoniłem jeszcze 24mm i 135mm.

I było ok, wręcz lepiej. A teraz, zostawiając Canona i pędząc w Sony pomyślałem tak. Po co kupować tonę obiektywów jak i tak z nich nie korzystam. Uruchomiłem Lightroom, wybrałem filtr 5 gwiazdek. Czyli te foty które dostają klienci. Przejrzałem ostatnie 4 lata. Zdjęcia moje, zdjęcia drugich fotografów itd. Zdecydowana większość zdjęć, które znalazły się w galeriach klientów pochodzą z obiektywów 35mm, 50mm, 85mm. Ten ostatni to nie do końca zdecydowana większość. Wielka ciężka locha, której nie mam ochoty nigdzie zabierać. Mowa o tej Sigmie 1.4 dla Canon.

Więc idąc w system Sony, wiedziałem dokładnie co potrzebuję. Nadałem też temu priorytety, biorąc pod uwagę moje upodobania, podróże, jakość obrazka, cenę oraz filtrację z Lightroom.

Obiektywy do fotografii ślubnej

I do każdej innej dodam. Wybór numer jeden to 35mm. Mój podstawowy obiektyw, którym w warunkach ekstremalnych jestem w stanie ogarnąć cały ślub i dostarczyć zajebisty materiał. Więc tu nie ma oszczędności ani próby minimalizacji kilogramów czy też kompromisów. Na drugim miejscu 55mm. Lekki, szybki ostry. Taki jak powinien być. 85mm… może, ale póki co nie, bo lubię pracować blisko pary niż krzyczeć na odległość. Brak zoomów, brak szerszych i dłuższych. Minimalistycznie i przyjemnie. Uważam, że do tego co robie mam wszystko.

Sony Distagon T* FE 35mm f/1.4 ZA

Nie inaczej, bez kompromisów typu malutki f/2 lub jakieś Sigmy Art czy też inne cudowne obiektywy na przejściówkach. Etap Sigmy za mną. No ale co z tą 35-tką. Opinie na Internetach różne. Jedni płaczą, inni zachwyceni.

Powyżej zdjęcia z tego obiektywu. Pracuję głownie na przysłonach 1.4 – 3.5. Bokeh nie jest najpiękniejszy na w pełni otwartej przysłonie, ale bez kitu jest ok. Rozmycie fajne. Obiektyw jest cichy, chyba, że przyłożysz do niego ucho i się wsłuchasz w pracę fokusa. To świetny obiektyw do lifestyle, otoczenia, portretów i ślubów. Mój taki do wszystkiego! Obiektyw jest duży i ciężki, więc jeżeli zmieniasz system na Sony bo chcesz mieć lżej to szukaj innej 35-tki. Fani Fuji mogą się jarać pokrętłem przysłony. Uwielbiam je! Dla mózgowców od cyferek polecam DXO Mark, porównajcie sobie tam ten obiektyw. Dla mnie to zwycięzca.

Sony Sonnar T* FE 55mm f/1.8

To druga ogniskowa. 55mm czy też 50mm. Nie czepiaj się. Tu jest kompromis. Bo 50tką 1.4 jest duża i ciężka. I tak jak 35mm jest podstawą, tak 50mm używam rzadziej. Porównując w sklepie na szybko + kilkanaście godzin na YouTube uznałem, że 1.8 będzie spoko. I jest spoko!

Ten obiektyw używam do “zbliżeń”, do portretów, do detali. Tam gdzie 35mm jest za szeroki. I co ciekawe, jak na moje to obiektyw premium na półce cenowej standardowych obiektywów. Druga rzecz w którą cieżko uwierzyć, jest ostrzejszy niż droższy 50mm! Obiektyw ma interesujący bokeh, rysuje kółeczka w kółeczkach. Lubię to! No i cena, jest prawie połowę tańszy niż 1.4. Więc o czym tu mówić, inwestycja w obiektyw, który nie jest super niezbędny, jest również zbędna.

Inne obiektywy

Nie posiadam. Kusi mnie 85mm. Natomiast tak mało z niego korzystam, i tak mi utrudni podróżowanie na śluby, że nadal w głowie rozważam. Póki co bardziej na nie, ale jak będę na tak to z pewnością 1.8 a nie 1.4. Sam zerknij na YouTube porównania. Tak samo jak w przypadku 50mm. Nic nie wiem o zoomach, więc nie pytaj. To już kompletnie nie moja bajka jak wiesz. Gdzieś mam myśli jeszcze o Batis 25mm, na wypadek gdybym potrzebował coś szerokiego.

Szklarnia czy minimalistycznie

No i co o tym myślisz. Czy naprawdę konieczne jest budowanie szklarni w plecaku aby robić zdjęcia czy można minimalistycznie. Jako fotograf, który lata na śluby za granicę, nie mam zamiaru pakować się w więcej obiektywów. Podróżowanie lekko to podstawa. A jak dzień ślubu ma napięty grafik, do tego tysiące schodów jak w Ravello na Wybrzeżu Amalfi, to naprawdę ostatnia rzecz jaką potrzebuję to kolejne obiektywy. Wolę w te miejsce zabrać butelkę wody, z której będę miał większy pożytek.

Pochwal się w komentarzu poniżej, jakie obiektywy masz do Sony i dlaczego?! A dla ludzi co lubią gadgety, właśnie zamówiłem L-bracket do Sony A7III. W przyszłym tygodniu więcej o tym no i opowiem po co mi ten bajer.