DJI Mavic 2 Pro doczekał się – unboxing, rozpakowywanie, dziecinada. Zanim pokażę Wam na kilku zdjęciach o czym mowa to krótka historia wstępu. Przygodę z dronami zacząłem od DJI Phantom 2. Kupiłem go w dniu premiery w Styczniu 2013. Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać ale filmy z premiery obudziły we mnie instynkt dziecka i radość z zabawki. Ta radość trwała ok 2 tygodni. Tyle potrzebowałem aby wlecieć na pełnej prędkości w ścianę budynku. Historyczny Phantom 2 stracił kontakt z bazą i sobie poszybował. Nawet go nie naprawiałem tylko sprzedałem jako uszkodzony jakiemuś kolesiowi co prowadził komis z gadgetami.

Drugie podejście, podyktowane było zapotrzebowaniem na coś nowego dla moich par ślubnych. Mam śluby za granicą, we wspaniałych miejscówkach, czasem dosłownie ultra powalających. Chciałem się wyróżnić, pokazać inna perspektywę, więc zakup najnowszego DJI Phantom 4 Pro był nieunikniony. Tu już była masa czujników zapobiegających spotkaniu z murem itd. Rownież zrobiłem kurs latania oraz nabrałem wprawy w sterowaniu dronem. Zero upadków, kilkadziesiąt super zdjęc. Latanie tym dronem to przyjemność. Świetna kamera i mnóstwo możliwości technicznych. Jeden problem – gabaryt i podróżowanie samolotem. Jako fotograf, który lata za granicę na ślub, zawsze marzę o podróżowaniu lekko i przyjemnie. Minimalizacja bagażu to podstawa. DJI Phantom 4 Pro wymusił na mnie każdorazowe kupowanie dodatkowego bagażu (ten co trzeba nadać). Mało tego, aby go nadać trzeba odstać swoje w kolejkach na lotnisku. Strata czasu i kasy. Gdy na horyzoncie pojawił się mały, składany dron DJI Mavic Pro byłem w siódmym niebie. Bez zastanowienia sprzedałem dużego i nieporęcznego Phantom 4 Pro i kupiłem Mavic’a. Finał finałów trochę marudziłem, bo kamera była zdecydowanie słabsza. A ja w końcu jestem fotografem i za to mi płacą, więc nadrabiałem w Lightroom (post produkcja). Po drodze firma DJI wypuściła na rynek wersję Platinum, Air itd. Uznałem te modele za stratę czasu, więc czekałem na coś nowego. I się doczekałem!

Dokładnie 23-go Sierpnia 2018, dwa dni przed moimi urodzinami, na rynek wkroczył DJI Mavic Pro 2. Petarda, zobacz film poniżej.

I tym filmem mógłbym zakończyć posta, bo po prostu dron jest bliski ideału (wg. moich potrzeb). Wsadzili tam kamerę Hasselblad. Jak ogarniasz trochę fotografię, to rozumiesz co to za firma i jakie to kamery.

Do rzeczy

Decyzja zakupu podjęta w kilka sekund, poprzedni dron Mavic Pro pod młotek (na grupie fejsbukowej dla fotografów nowy właściciel wyłonił się w kilka minut). No i pierwszy zonk. Skontaktowałem się z dwoma pobliskimi sklepami co oferują drony i są autoryzowanymi partnerami DJI w Poznaniu i kiwka. Smutno mi było jak usłyszałem słowa: przedsprzedaż, kolejka, październik; a na oficjalnej stronie wszystko dostępne, tyle że z siedziby głównej DJI, czyli Chiny. Po kilku minutach ryzyko podjęte, dron kupiony. Po kilku dniach kurier DHL dostarczył go do Poznania – super logistyka.

Rozpakowywanie DJI Mavic Pro 2

Normalnie rozpakowuję “zabawki” jak buldożer nie dbając o kartony, woreczki, i inne wstążki. Więc doceńcie, że dzisiaj zrobiłem to jak nieśmiały chłopczyk aby pokazać Wam kilka zdjęć. Wszystko było w jednym kartonie, 5 kilo paczka z chińskimi znaczkami. Pierwsze cięcie taśmy i kartonik otwarty.

Po wyjęciu dwóch kartoników, ponieważ kupiłem wersję Fly More Kit, przyszedł czas na drugie cięcie, tym razem delikatniej.

Zaraz po firmie Apple jest w mojej ocenie DJI, w kwestii pakowania produktów. Wszystko fajnie dopasowane, drobne detale w stylu tu pociągnij, to przesuń, tu naciśnij. Nie wiem jak Ty, ale ja lubię to. Pudełko otwarte a w nim dron, kontroler, trochę kabelków i ładowarka.

Na pierwszy rzut oka dron wygląda jak jego poprzednik. Dopiero po wyjęciu z pudełka czuć i widać różnicę. Jest cięższy, ma ładniejsze podwozie, osłonka kamery jest inna i ledy boczne (co ciekawe, zaczerpnięte z DJI Inspire – wysoka półka dronów)

Fly More Kit

Tu klasycznie po otwarciu pudełka wszystko spakowane w torbę. Poprzedni model torby był czarny, bieżąca torba to kolor antracyt lub zbliżony, z pewnością nie czarny. Po rozpakowaniu wszystkiego wygląda to mniej więcej tak:

Jak widać na załączonym obrazku jest troche elementów. Śmigiełka w podwojonej ilości, można śmiało kosić gałęzie i liście z drzew, ładowarka do auta, ładowarka biurkowa, torba, papierologia, kabelki, 2 dodatkowe baterie i jakieś przejściówki. Papierologię oraz instrukcje pomijam, również nic nie powiem o ładowarce samochodowej i śmigiełkach. Zaczynamy od drona, tyle że po pełną specyfikację techniczną zapraszam Was na stronę DJI. Z mojej perspektywy wygląda on podobnie. Kilka zmian to nowa bateria, podwozie, blokada i osłonka kamery oraz sama kamera.

Kolejny element, który jest innowacją to ładowarka. Baza i zasilacz, kompletny redesign. Poprzednia baza była beznadziejna i zajmowała dużo miejsca, gdy podłączone były baterie. Teraz sprytna baza do ładowania jest mała i przy podłączonych bateriach jest nadal mała – baterie podłączone idą w pion!

Zasilacz również przeszedł przez ręce inżynierów. Dodano kabelek usb, sprytnie chowany, do ładowania kontrolera. Mistrzostwo świata – optymalizacja miejsca, minimalizacja, co dla mnie ponownie jest ważne, gdyż podróżuję.

Kontroler

Ponownie na pierwszy rzut oka nic nowego. Różni się kolorystycznie. Ale to tylko pozory. Rozpakowałem i nie wierzę własnym oczom. DJI podmienił bzdurny przełącznik trybu sport i dodał tu nowe funkcje. Powaliło mnie to, ponieważ teraz mój ulubiony tryb tripod włączyć mogę bezpośrednio z kontrolera w mniej niż sekundę! Dokładnie tak, przełącznik do trybu Sport, P-mode, T-tripod.

W tym momencie cieszę się jak dziecko. Idziemy dalej, dron, kamera, Hasselblad!

Dron z kamerą Hasselblad

Moi drodzy, to było nieuniknione, aby Mavic Pro 2 dostał 1 calową kamerę. I teraz zaczyna się temat rzeka. Szum w Internecie bo wszyscy zaczęli porównywać do DJI Phantom 4 Pro, którego kamera jest wyśmienita. Gro ludzi już marudzi, że Mavic Pro 2 nie ma fajnej kamery, albo że jest ona lepsza. Są też wypowiedzi w stylu, że DJI nie może dać lepszej kamery niż Pahntom 4 Pro bo to byłby strzał w kolano dla firmy. Odcinam się od tego. Nie mam jeszcze testowego materiału, natomiast pokażę Wam film z neta, na którym jest porównanie – filmu, nie zdjęć. Dlaczego jest różnica? Mianowicie DJI Mavic Pro 2 rozkłada na łopatki Phantom 4 Pro, gdyż ma Electronic Shutter a nie Mechanical Shutter. W kwestii zdjęć to dużo zmienia, na korzyść Mavic’a.

Youtuber Billy Kyle wgrał do sieci film pokazujący film z obu dronów. Jakość jest różna, natomiast która lepsza czy też gorsza? Sam wybrał Mavic Pro 2 w miejsce swojego zasłużonego Phantom 4 Pro, ponieważ jakość filmu była najbardziej zbliżona do panujących warunków widocznych “gołym okiem”. Fakty: Mavic jest lekko cieplejszy, a z kolei Phantom wchodzi w zimniejsze barwy. Na szczęście to tylko balans bieli, więc łatwo i w mgnieniu sekundy można to wyprostować w post produkcji.

Oraz aby zaspokoić wstępnie ciekawość: No a jak z nocnym lataniem? Jest ok czy papka. Ziarno, że aż pęka monitor czy jak…? Cóż, do nocy jeszcze kilka godzin, więc poniżej film na temat od Dirty Bird:

Torba dla DJI Mavic Pro 2

Kolejna niespodzianka. Gabarytowo torba z Fly More Kit jest taka sama jak poprzednia dołączana do Mavic Pro. Różnica to kolor i dodatkowe przegródki, zatem na spód torby możemy spakować dodatkowe baterie i cieszyć się resztą przestrzeni na inne pierdoły. Istotnym elementem, który doceniam, to przegródki nie są na tandetne rzepy tylko wszyte trwale. Co wróży dłuższe życie tej torby.

Co dalej?

Czas się pobawić i latać. Mam już pierwszy film i zdjęcia z lotu. Dla amatorów dronowania i fotografii dodam tylko, że wszystkie pliki RAW są do pobrania tu. Każdy ma możliwość sprawdzić te pliki jak działają oraz jak preset siądzie! Tymczasem dziękuje za kilka minut uwagi! Drugi post bloga dobiegł końca. Wszelkie komentarze wrzucajcie poniżej.